Jestem odważny, ale nie dlatego, że się nie boję. Jestem odważny, bo wiem, że są rzeczy ważniejsze niż strach.
 
IndeksFAQUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nemo me impune lacessit!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Szkocja

avatar

Liczba postów : 226
Skąd : Dùn Éideann

PisanieTemat: Nemo me impune lacessit!   Sro Cze 27, 2012 10:11 pm

Imię i nazwisko: Keith McKirkland. Jedyny prawdziwy Kirkland, cholera.

Kraj: osobiście wolałby dawne Rìoghachd na h-Alba/Kinrick o Scotland. Alba również do przyjęcia… niech ktoś zasugeruje, że jest marnym ochłapem ziemi Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, a skończy wąchając kwiatki od spodu. Jest prawie niezależny. Prawie. Fuck.

Wiek: 24 lata

Charakter:
Zacznijmy od obalania mitów krążących o legendarnych Szkotach. Pierwszym i najważniejszym jest zarzut skąpstwa. Na ławie oskarżonych zasiada Keith, człek z natury praktyczny, realistycznie patrzący na życie. Nim wyda na coś pieniądze – które chomikuje po całym domostwie i których notorycznie mu brak – zastanowi się trzy razy, a dziesięć przemyśli. McKirkland kupuje rzeczy potencjalnie zbędne jedynie w określonych okolicznościach. Jedną z nich może być przyłożenie lufy pistoletu do głowy, noża do gardła a dynamitu za pasek. Nie oznacza to jednak, że nie ma chwili słabości, gdy pieniądze same wychodzą mu z rąk. Zazwyczaj jego portfel znacznie się uszczupla na rzecz integracji z promilami. W końcu nawet najtwardsze szkockie serce ugnie się przed Single Cask Whisky. Jednocześnie w stosunku do ubrań jest gotów na większe ustępstwa – lepiej z żalem w oczach i mimowolnym zaciśnięciem dłoni wydać więcej na drogą marynarkę, ale korzystać z niej przez dwadzieścia lat (a nawet oddać potomnym).
Drugim mitem bezpodstawnie rozpuszczonym wśród gawiedzi, jest jego rzekoma skłonność do paradowania po ulicach w skąpych kieckach. Sam oskarżony nie zniżył się do skomentowania podobnych zarzutów, ale już sam niesmak na jego twarzy mówi sam za siebie. Keith nie zakłada zwiewnych kobiecych fatałaszków. Od święta, niedzieli i tłustego czwartku przywdziewa kilt – wyjątkowe momenty, gdy wie, że wygląd i zachowanie tradycji go zbawi. Przeważnie nie zaszczyca pospólstwa podobnymi względami, a na zasady którymi rządzą się klany nie zwraca szczególnej uwagi. Wbrew pozorom nie jest to spowodowane niechęcią do własnych korzeni i panujących obyczajów. To wynik stopniowego zacierania się odrębności kulturowej, nad którą Szkot ubolewa dniami i nocami przy butelce ulubionej Scotch. W dzisiejszych czasach, idąc za przekonaniem swoich ludzi, Keith nosi się jak rodowity mieszkaniec Szkocji tylko na prawdziwe okazje. Jednak nie sposób nie dostrzec bijącej odeń dumy gdy mowa o jego sławetnej ojczyźnie.
Tu kończą się mity a zaczyna szczera prawda – rudowłosy jest głośny, ale nie awanturniczy. Fakt, większość spraw załatwia raczej niesubtelnie i niedelikatnie, nie bawiąc się w uprzejme konwenanse. Do pacyfistów nie należy, przemocy się nie wzbrania, choć woli jej unikać. Kwituje to prostym, ale zwięzłym „nie wszystkim można obtłuc facjatę”. Sprowokowany nie pozwoli delikwentowi odejść bez urozmaiconej o kilka sińców fizjonomii. Dlatego, parafrazując jego dewizę narodową, lepiej z nim nie zadzierać – zwłaszcza wiedząc, że nie ma odpowiedniego nastroju na przyjacielskie utarczki. Na co dzień Keith nie emanuje ogromem entuzjazmu, szczególnie gdy za towarzyszów ma Anglików. Ponury również nie jest, ot nie skacze z radości co chwila, ani – o zgrozo! – nie macha rękoma jak wiatrak. To poniżej jego godności. Należy pamiętać, że Szkot swoje już przeżył i niejedno widział; niedojrzałe zachowanie już dawno znikło z jego metryki. Lata bolesnych zdrad, krwawych intryg i ciągłego spiskowania wykształciły w nim ostrożność, rezerwę i dystans do świata. Dzisiaj bywa złośliwy, czasem wredny, perfidny i nieprzyjemny. Trudno wykorzenić u niego powyższe przywary, między innymi dlatego, że sam nieświadomie je troskliwie pielęgnuje. Jednakże gdy przebrnie się przez grad oszczerstw, wyzwisk i nagminnej ignorancji, pojawia się rozumienie, wzajemny szacunek i długie konwersacje. Podobnie jest w przypadku, gdy Keith uświadomi sobie, że nie targają nikim litość czy chęć zysku – wtenczas zmienia się niemal całkowicie. Powoli odkrywa swoje zalety, udowadniając, że na przekór nieprzyjemnej pogodzie należy do przyjaźniejszych państw. Jednak na taką gamę szkockiego zainteresowania trzeba się u niego prawdziwie wsławić. Jego zaufanie to nie domena handlu, karta przetargowa czy inny śmieć. To prawdziwy skarb, którym nie obdarowuje każdego kto się tylko nawinie.
Nie przywiązuje uwagi do związków, sentymenty traktuje jak prawdziwie przekleństwo. Keith przyzwyczaił się do samotności; pilnuje by nie przywiązywać się do innych. Pod wieloma względami nie należy do osób z którymi wzajemne relacje to swoista sielanka. Mimo to nie można rzec, że należy do osób pozbawionych uczuć czy empatii. Burzliwa historia dostatecznie dobrze zdusiła w nim współczucie i na zawsze naznaczyła stałą czujnością. Z rodziną głównie się droczy, sporadycznie skaczą sobie do gardeł odgrażając śmiercią w męczarniach. Jednak gdy niespodziewanie pojawi się na horyzoncie niebezpieczeństwo czy groźba zagłady (tudzież spadku produkcji whisky) Szkot bez wahania stanie w obronie małych, niewdzięcznych smarkaczy. To on kiedyś wojował i zabijał, wyrastając na przykładnego potomka Celtów. Na swój własny, nieco pokręcony i skomplikowany sposób kocha swoje rodzeństwo – pomijając Arthura. Tego bękarta co najwyżej toleruje (a i tak jak go widzi prawi mu kazanie, jakie to ostatnio błędy w polityce popełnił. Kto wie, może syndrom starszego brata?).
McKirkland nie jest typem milczka, wręcz przeciwnie. Potrafi gadać zarówno z sensem jak i bez, w zależności od ilości promili we krwi. Acz każde jego słowo to zawsze prawda. Mężczyzna potrafi kłamać, łgać jak z nut, rozgłaszać fałszywe informacje – blefował nie raz. Jednak bezpośredniość i szczerość ma we krwi, jak również dumę i zaradność. Nie przegadasz go, nie ma takiej opcji. W twoich snach możesz go pouczać, prezentować swoje obiekcje – w rzeczywistości sprawi, że zamilkniesz od samego spojrzenia szkockich tęczówek. Zadziwiające co pełen dezaprobaty i obojętności wzrok czyni z ludźmi.
Najważniejsze o czym trzeba pamiętać gdy idzie o szanownego Szkota to jego nieugiętość. I godność w każdych warunkach. Nie można zapominać, że mężczyzna nikomu się kłania; nigdy nie pochylił głowy przed Brytyjczykami i z pewnością w najbliższym czasie nie zamierza czynić podobnie przez Imperium. On ma swoje zasady, a złota i najważniejsza brzmi „to ty jesteś królem, nie tałatajstwo pod tobą”.
Prowizoryczne przestrogi: nie nachodzić go z nocy, bo gryzie. Nie wspominając o tym, że budzić go z rana również nie wypada. Wymaganie od niego jakiekolwiek interakcji przed południem jest bestialstwem i okrucieństwem.


Wygląd:
Wyobraźcie sobie dumnego, czerwonego lwa. Stąpającego wolno, niemal leniwie po soczyście zielonych wzgórzach. O grzywie lśniącej i bujnej, zmierzwionej przez wiatr i sylwetce prawdziwego drapieżcy… oto i cały Szkot. Prawdziwy i jedyny lew „brytyjskich” wysp.
Jest wysoki, a przynajmniej najwyższy z celtyckiego rodzeństwa. Ma sylwetkę wojownika; siłę, która zatrzymała samego Dziadzia Rzyma i wygląd, który zwodził już niejedno zabłąkane serce. Oczy, nieprzeciętnie zielone o ciemniejszych toniach u źrenic, patrzą zawsze przenikliwie. Dają do zrozumienia, że nic się przed nimi nie ukryję, bez względu na stopień kamuflażu. Rude włosy, dla niektórych zmora, dla niego chluba. Płomienna czupryna, zwykle rozwiana i nieuczesana (po co się bawić w jedną fryzurę, jak kłaki i tak same się ułożą wedle własnego widzimisię? Inna sprawa, że grzebień to niepotrzebny wydatek…) to jego znak rozpoznawczy. Gdzie spotkasz takiego drugiego? Podpowiem: nigdzie. Keith to indywidua jakich mało i on doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Może stąd wieczysty uśmiech zwycięscy czający się w kąciku wąskich ust?
Ubiera się w rzeczy wygodne, obcisłymi zwyczajowo gardzi. Ważne by strój nie ograniczał ruchów, by w każdym momencie mógł skoczyć do walki i grzmotnąć przeciwnika legendarnym prawym sierpowym. Na dzień dobry, dajmy na to. Za swoje umundurowanie uważa granatowy zestaw z białymi pasami krzyżującymi się na klatce piersiowej.
Uzależniony od nikotyny; z papierosem się nie rozstaje. Z whisky również lubi flirtować, wprawdzie trunek narodowy. Butelkę najczęściej chowa w biurku, co by nie czmychnęła z innym w siną dal.

Imperium/Rebelia/neutralny: oczywiście, że Rebelia. To Szkot, przed nikim się nie ukorzy, nie padnie na kolana.

Ranga: Główny Medyk Rebeliantów. Nie mylić z "pigułą", "Apapem" czy nieszczęsną "Panią Goździkową", bo Szkot sprawi, że nigdy nie będziesz już łazić. I to nie tylko do lekarzy pierwszego kontaktu.

//Byłabym za dopisaniem specjalnych rang w "zgromadzeniach" (aka "Imperium/Rebelii/Neutralnych"). Zwykłe funkcje, żeby wiadomym było kto co robi ^^ Taka mała propozycja - marzenie spełnione, sprawa nieaktualna xD


Ostatnio zmieniony przez Szkocja dnia Wto Lip 24, 2012 10:28 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Niemcy
Admin
avatar

Liczba postów : 1080
Age : 22
Skąd : Niemcy

PisanieTemat: Re: Nemo me impune lacessit!   Sro Cze 27, 2012 10:21 pm

Przetrwałam...jeej Q.Q XD
Akcept ;D
Pogadam o tych rangach z Prusaczkiem ^^
Powrót do góry Go down
Polska

avatar

Liczba postów : 298
Age : 24
Skąd : Warszawa~

PisanieTemat: Re: Nemo me impune lacessit!   Wto Lip 24, 2012 11:08 pm

Piguła! >D
Powrót do góry Go down
Szkocja

avatar

Liczba postów : 226
Skąd : Dùn Éideann

PisanieTemat: Re: Nemo me impune lacessit!   Sro Lip 25, 2012 2:45 pm

...spotka cię bardzo bolesna śmierć. Ze szkockiej ręki.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nemo me impune lacessit!   

Powrót do góry Go down
 
Nemo me impune lacessit!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Germańskie Imperium :: Początki bywają trudne... :: -
Skocz do: