Jestem odważny, ale nie dlatego, że się nie boję. Jestem odważny, bo wiem, że są rzeczy ważniejsze niż strach.
 
IndeksFAQUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 "Wisiajsie, wisiajsie, herbatki, siasteczka, a może tę musielkę? Tanio!" - czyli Chorwacja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Chorwacja
Admin
avatar

Liczba postów : 46
Age : 24
Skąd : Dubrovnik

PisanieTemat: "Wisiajsie, wisiajsie, herbatki, siasteczka, a może tę musielkę? Tanio!" - czyli Chorwacja   Sob Lip 21, 2012 9:24 pm

Pojawiła się na scenie. W pomarańczowym stroju kąpielowym, na który narzuciła jedynie białą, lekko przezroczystą koszulę. W dłoniach trzymała dmuchanego krokodyla, większego od niej. Uśmiechnęła się szeroko, rozłożyła ręce (krokodyl upadł na podłogę, nie omieszkując wydać z siebie głośnego „ta-tąp!”).
- Witam wsistkich! – gdy huknęła do mikrofonu wysokim, młodym głosem, wszyscy zgromadzeni mogli usłyszeć jej czesko-rosyjski akcent. – Psijesidżajcie u Hrvatskoj!

Imię i nazwisko: Ana Labnić

Kraj/miasto/wyspa: Chorwacja (Republika Chorwacji)

Wiek: 18

Charakter:
Jest przemiła, urocza, rozchichotana i uczynna… dla turystów, wizytujących jej piękne plaże. I gdy pozna się Anę, z reguły widzi się tę jej powierzchowną osobowość: gospodarnej, gościnnej sprzedawczyni pamiątek, która porozmawia, pocieszy, pogawędzi o pogodzie… a wszystko po to, żeby wypuściła cię ze swojego sklepiku bez z pustym portfelem, ale za to kieszeniami pełnymi najróżniejszych i zupełnie niepotrzebnych bibelotów.
To by było na tyle, jeżeli jesteś z nią w przyjaznych stosunkach. Ale jeśli jej podpadniesz… Cóż, może jest i drobna, ale równoważy to pomysłowością. I potrafi być bardzo złośliwa, a ataki prowadzić metodą Bolesława Krzywoustego – wyskakuje, atakuje i znika. O czym przekonuje się bardzo często jej starszy brat – Serbia. Wrzaski tego ostatniego, przerywane wściekłym „Sieeeerbieej!” i odgłosem stali przecinającej powietrze to zresztą tradycja pośród państw byłej Jugosławii, które nie lubią Serbów jak Polacy Rosjan. A opuszczone i podziurawione kulami serbskie domy to częsty widok, zwłaszcza na północy kraju.
Jak nienawidzi Serbii, tak ubóstwia Czarnogórę i Kosowo („brasiesek!”). Bośnię z Hercegowiną traktuje chłodno, ale solidaryzuje się z nią we wspólnej antyjugosławiańskiej nienawiści. Podobnie ma się jej relacja z Austrią: o ile Węgry to przyjaciółka i bratnia osobowość (kiedyś wiązała je nawet unia personalna), to Roderichowi nie ufa wybitnie, pamiętając czasy Habsburgów. Z kolei bardzo lubi Czechy i Polskę, któremu współczuje chłodnego morza. Żywi skrytą sympatię do Feliciano, pamiętając bujny rozkwit jej miast pod weneckim panowaniem, ale nigdy nie ma odwagi mu tego wyznać. Zazdrości Grecji większego dorobku kulturowego i... traktuje go jako obrońcę przed Turcją. Tak, boi się go niemal panicznie, unika za wszelką cenę, nie mówiąc już o niemożności mówienia w jego obecności. I ma zwyczaj palenia kopii jego maski po każdym spotkaniu, tak w ramach walki z fobią.
Skoro już jesteśmy przy dziwnych nawykach, w jej akcencie wyraźnie słychać czytane oddzielnie „s-i”, co czasami utrudnia jej komunikację międzyludzką. Ale tylko trochę, bo nadrabia ten brak zamaszystą gestykulacją.
I zje wszystko, co zawiera kurczaka lub rybę.

Wygląd:
Jest drobnej budowy, wzrostem niższa od Polski – ok. 1.60 m, szczuplutka, chociaż zbudowana dość proporcjonalnie. W oczy rzuca się jej ni to słowiańska, ni to helleńska uroda – duże, zielone oczy i pofalowane włosy, których kolor uplasował się między złotymi kosmykami Polski, a rozczochraną brązową fryzurą śpiocha, jaką szczyci się Grecja. A, no tak, i opalenizna… Chociaż delikatny beż to może jej naturalny odcień cery? Nikt nie wie.
Nosi zazwyczaj strój kąpielowy, na który ubiela koszulę i krótkie szorty. Chyba że jest akurat zimno (mniej niż 20 stopni) – wtedy można ją zobaczyć w kurtkach, sztucznych futrach, opatuloną kocem, z herbatą i termoforem przy stopach.
Jasnobrązowe włosy zazwyczaj związuje w dwa kucyki, co nadaje jej nieco dziecinny wygląd. Umówione spotkania z Serbią to jedyne okazje, gdy można zobaczyć ją ubraną elegancko. Ma wtedy przy sobie teczkę z nożami różnej wielkości.
Zazwyczaj ma przy sobie małą piłeczkę bądź olbrzymiego dmuchanego aligatora.

Imperium/Rebelia/neutralny: neutralny

_________________


Na razie nie mam pomysłu na super sarkastyczne, humorystyczne i dające do myślenia motto. Zadowolę się krótkim: KRAAAAAFNEEE!
Powrót do góry Go down
Prusy
Admin
avatar

Liczba postów : 1178
Age : 24
Skąd : Z Mordoru.

PisanieTemat: Re: "Wisiajsie, wisiajsie, herbatki, siasteczka, a może tę musielkę? Tanio!" - czyli Chorwacja   Sob Lip 21, 2012 9:33 pm

Akcept~. :3

_________________
"This ain't no place for no hero,
This ain't no place for no better man."
Powrót do góry Go down
 
"Wisiajsie, wisiajsie, herbatki, siasteczka, a może tę musielkę? Tanio!" - czyli Chorwacja
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» London Eye
» Nie wiem jak to nazwać, bo nie mój pomysł. Czyli tańsze zaklęcia.
» Zielony potwór zazdrości czyli co się dzieje kiedy rozmawiasz z Blackiem
» Dzikie seksy w krzakach i zakopywanie trupów w piachu, czyli wypad nad morze.
» "Ruda" czyli Liluś

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Germańskie Imperium :: Początki bywają trudne... :: -
Skocz do: